Deficyty radości. To niestety wyraźna właściwość współczesnego człowieka. Tymczasem zdrowe poczucie humoru to jedna z podstawowych cech osoby o dojrzałej osobowości. A o taką osobowość przecież zabiegamy. Czy poczucie humoru to to samo co radość? Co je różni? Dlaczego są tak ważne?

Wyróżnia się co najmniej cztery typy humoru. Pierwszy pomaga rozładowywać napięcie, zwłaszcza w sytuacjach towarzyskich. To umiejętność rozbawiania innych – opowiadania dowcipów i zabawnych historii oraz humorystycznego przekomarzania się. Drugi pozwala jednostce przystosować się do rzeczywistości i radzić sobie ze stresującymi sytuacjami. To umiejętność dostrzegania w życiu zabawnych okoliczności. Bywa też humor agresywny, który zakłóca relacje. Służy krytykowaniu innych i wyśmiewania się z nich. Kiedy taka postawa dotyczy nas samych, mamy do czynienia z humorem samodeprecjonującym. Bardzo niezdrowym.

O jaki więc humor chodzi w przypadku dojrzałej osobowości?

Według Leszka Kołakowskiego: „Czym innym jest zdolność do śmiechu, czym innym poczucie humoru. Zdolność do śmiechu jest powszechną i wyróżniającą cechą człowieka (…). Poczucie humoru natomiast jest rzadkie. Zakłada bowiem umiejętność osiągnięcia przez człowieka dystansu względem samego siebie (…)”.

W poszukiwaniu cech człowieka dojrzałego nie chodzi więc raczej o zabawne sytuacje życiowe powodujące zrywanie boków, ale przede wszystkim o postawę życiową, pewną filozofię – prostotę, pogodne usposobienie, życzliwość, łagodność, kreatywność. Osoby z poczuciem humoru potrafią się śmiać z własnych niepowodzeń. Humor pozwala im na żartobliwy dystans do siebie, drugiego człowieka i świata. Nie jest jednak formą ucieczki, reakcją obronną czy chęcią okazania komuś wyższości. Takie właściwości ma ironia. Kryje w sobie złośliwość, chęć poniżenia, skrzywdzenia.

W humorze rozumianym jako mądra postawa życiowa chodzi o uśmiech pomagający zjednać sobie drugiego człowieka, wolny od złośliwości i sarkazmu. Zakłada otwartość, sympatię, życzliwość i solidarność wobec innych. Zawsze jednak powinien mieć źródło w umiejętności humorystycznego patrzenia najpierw na siebie.

Skąd brać dojrzały humor? Nie z kabaretów. Uczymy się go wraz ze zdobywaniem mądrości życiowej – obserwacji siebie, innych oraz refleksji nad życiem. To owoc dojrzałości emocjonalnej i inteligencji. Światopogląd humorystyczny nie jest ani optymizmem, ani pesymizmem. Raczej realizmem. To patrzenia na siebie, na innych, na życie z uwzględnieniem wad i zalet, siły i słabości, porażek i sukcesów. Wzajemne przeplatanie się tych skrajności pozwala zachować dystans i patrzeć na różne sytuacje pogodnie i z uśmiechem oraz reagować na nie adekwatnie do ich wagi.

Poczucie humoru to piękne narzędzie okazywania bliźniemu wsparcia, życzliwości i miłości. To pomoc w zmienieniu podejścia do problemów. To łatwiejsza wspólna wędrówka przez życie. Św. Tomasz Morus modlił się: „Panie, daj mi umiejętność śmiechu. Udziel mi łaski rozumienia żartów. Abym w życiu doznał choć trochę radości i mógł ją choć w części przekazać bliźnim”. A więc humor to nie tylko dar dla nas, ale i dla bliźnich.

Warto poczucie humoru doceniać, uczyć się go, świadomie praktykować. A jeśli uczyć się, to od najlepszych:

Było to podczas burzy w San Giovanni Rotondo. Obok Ojca Pio stał na korytarzu klasztornym pewien brat. Przerażony częstymi błyskawicami, powiedział do Ojca Pio: „Ojcze, odsuńmy się chociaż od tej rozdzielni prądu. Wczoraj od pioruna poniosło śmierć dziesięć osób”. Ojciec Pio odpowiedział: „My nie podlegamy temu niebezpieczeństwu. Nas jest tylko dwóch”.

 

Znana jest skłonność Karola Wojtyły do żartów. Jego osobisty lekarz opowiadał, jak podczas jednej z podróży Jan Paweł II nie czuł się zbyt dobrze po wcześniej zjedzonych plackach ziemniaczanych. Doktor zaproponował kilka kropel „Napoleona”. Papież zapytał wtedy, na jakiej są wysokości. Lekarz poszedł zapytać, wrócił i podał pułap, na jakim znajdował się samolot. Papież wzniósł rękę do góry i powiedział: „Nie mogę, Szef za blisko”.

Innym razem na pytanie dziennikarzy, jaki jest stan jego zdrowia, odpowiedział: „Nie wiem, nie czytałem jeszcze porannych gazet”.